Obsesja czy hiperleksja?

Mój syn wydawał się urodzić z zainteresowaniem językiem, literami, słowami i czytaniem. Jako maluch prześladował listy palcami, gdziekolwiek je zobaczył, w tym na chodnikach i tablicach rejestracyjnych samochodów. Zaczął czytać, gdy miał zaledwie dwa lata, a czytanie stało się jego ulubioną czynnością.

Będąc dobrą mamą, kupiłem mu piękne, wielokrotnie nagradzane książki z obrazkami.

Wiedziałem, że takie książki zachęcą go do korzystania z jego wyobraźni. Spodziewałem się, że spojrzymy na nie razem i porozmawiamy o zdjęciach i historiach, które za nimi stoją. Kiedy jednak dałem mu te piękne książki z obrazkami, otworzył je, rzucił okiem na strony, a potem gniewnie rzucił je na podłogę, mówiąc z naciskiem: "Żadnych słów!" Nienawidził książek z obrazkami.

Jeśli wybierze książkę lub zabawkę, wybierze książkę za każdym razem. Zabrałbym go do muzeów, a pod koniec dnia odwiedziliśmy sklep z pamiątkami, gdzie znalazłby książki. Wybrał książkę, przywalił się i czytał, ignorując zabawki.

Pojedziemy do Toys R Us i zrobi pszczelarstwo dla działu książek. Tam znalazł kilka książek, usiadł przy stole i przeczytał. Gdybym mu pozwolił, siedziałby tam godzinami. Wyjeżdżalibyśmy bez niego, patrząc na jedną zabawkę. Nie był zainteresowany.

Kiedy był trochę starszy, rozwinął zainteresowanie nauką i tymi książkami, które czytał, gdy odwiedzaliśmy Toys R Us. W drodze ze sklepu skierowałem go do działu z zabawkami naukowymi. Patrzył na nie, a czasami wydawał się interesować jedną zabawką, gdy podnosił ją i dokładnie badał, czytając wszystko, co było na opakowaniu.

Pomyślałem: "W porządku, on jest jak inne dzieci, interesuje się zabawką!" Zapytałam go: "Czy chcesz zabrać tę zabawkę do domu?" Powiedział "nie", a następnie odłożył zabawkę na półkę.

Na przyjęciach urodzinowych czasami siadał na boku czytając wszystko, co było dostępne, w tym menu. Na swoich przyjęciach urodzinowych czytał na głos każdą urodzoną kartę urodzinową - przed otwarciem prezentu. A jego ulubionymi prezentami były książki.

Nie kupiliśmy jednak wielu książek, ponieważ mój syn czytał większość książek raz i to było to. To może być dość drogie, skłaniające go do czytania. Kiedy miał trzy lata, miał swoją własną kartę biblioteczną i za każdym razem, gdy odwiedzaliśmy bibliotekę, dostawał jak najwięcej książek na swoją kartę. To jednak nie wystarczyło. Musiałbym zdobyć jak najwięcej książek na mojej karcie. To było osiem na jego karcie i osiem na moim. Co tydzień chodziliśmy do biblioteki , więc czytał szesnaście książek tygodniowo. Gdy zabrakło książek o jego ulubionym temacie w naszym lokalnym oddziale bibliotecznym, w przyszłym tygodniu odwiedzilibyśmy inny oddział. Często odwiedzaliśmy pięć różnych oddziałów bibliotecznych.

Ten dzieciak był inny od wszystkich dzieciaków, które znałem. Miał zaledwie trzy lata, nie zaczął mówić, dopóki nie skończył dwóch lat i nadal nie mówił zbyt wiele.

Był tak skoncentrowany na czytaniu, że obawiałem się, że może mieć hiperleksję , która jest formą autyzmu. Nie ma go, ale przez jakiś czas byłem naprawdę zaniepokojony. Wiem, że nie jestem jedynym rodzicem, który martwił się, że coś jest nie tak, kiedy jej uzdolnione dziecko wykazywało typowo utalentowane zachowanie.

Czy był czas, kiedy myślałeś, że coś jest nie tak z twoim dzieckiem, kiedy było to tylko normalne, utalentowane zachowanie? Podziel się swoją historią!